Napisane przez: lowell79 | 2012/01/26

Zamek w Gniewie

 Zamek w Gniewie

 

Nasza przygoda wiedzie bursztynową trasą szybkiego ruch A1, łączącą północ z południem. Wizytowanie zamków tej drodze związane było z ekspedycją nad nasze polskie morze.

Obiekt zamkowy w Będzinie, jest budowlaną perełką. Niby nie za rozległy, jednakże w swojej nieprzeciętnej konstrukcji budzi podziw. Na pewno pozostaje sentyment do tego rejonu i nie pominęliśmy okazji, żeby ponownie ujrzeć ten obiekt. Równoczesną atrakcją stała się późna pora w jakiej odwiedziliśmy obiekt. Mogliśmy mówić o wielkim szczęściu, ponieważ dojeźdzając do Będzina przestał kropić deszczyk, a jak już bylismy pod warownią, tak jakby na nasze zapotrzebowanie włączono reflektory oświetlające obiekt zamkowy.

Kolejny cel – zamek w Łęczycy. Twierdza należy do gatunków zamków miejskich, została zbudowana na planie czworokąta o przestrzeni 2600 m2. Usytuowana w południowo-zachodnim narożniku otoczonego murami zespołu miejskiego, od którego separowała ją zasilana wodami Bzury fosa. Umiejscowiony na sztucznie uformowanym kopcu ziemnym zamek wzniesiony był w partii fundamentowej z kamienia, zaś wyżej z gotyckiej cegły. Dziś składa się z bardzo imponującego skrzydła zachodniego z trzykondygnacyjnym budynkiem zwanym Domem Nowym, wieżą bramną i narożną ośmioboczną wieżą. Mur obwodowy ma maksymalnie ok. 10 m wysokości, jednak w dużej części jest zrujnowany i znacznie niższy.

Mejscowe legendy połączone są prawie w komplecie z diabłem Borutą występującym pod rozmaitymi sylwetkami. Jako szlachcic spaceruje w kontuszu po dziedzińcu zamkowym, pod personą sowy strzeże skarbów w lochach zamkowych, w wodach Bzury jako Boruta-topielec przyjmuje kształt ryby z rogami, po polach galopuje nocami Boruta- ogier, miód podbiera pszczelarzom Boruta-bartnik.

Początki Boruty sięgają XIV w. Wtedy to Kazimierz Wielki wyruszył z Krakowa do Łęczycy, jednakże blisko schyłku podróży jego kareta ciągnięta przez 6 koni spadła z grobli i zapadła się dogłębnie w trzęsawisko. Świta króla nie zdołała sobie z tym poradzić, musiano zatem poszukać pomocy. Wokoło był tylko las i trzęsawiska jak również niewielka ścieżka w bór. Jeden ze służących poszedł więc nią i wkrótce dojrzał grupkę ludzi, którzy z drzewa sosnowego wytapiali smołę. Nazywano ich borutami, bo wiele czasu przebywali w borze. Jeden z nich zaoferował pomoc królowi. Sługa prosił, aby szli wszyscy ale tamci uparcie stwierdzali, że jeden boruta w zupełności wystarczy. I faktycznie za pomocą grubego sznura wyciągnął po kolei wszystkie konie, a nastepnie i samą karetę. Wdzięczny monarcha przyznał borucie szlachectwo i uczynił zarządcą jego łęczyckich dóbr. Ten jednakże zapomniał skąd się wywodzi i stał się dla ludu okrutnym ciemiężcą. Po śmierci szlachcica-boruty ludzie ruszyli na zamek odzyskać zagrabione im pieniądze. Nic nie znaleźli, a dwa dni później zniknęło także ciało zmarłego. Od tego momentu zaczęto mówć o diable Borucie. Podobno wciąż strzeże on skarbów w lochach zamkowych. A z tego czasu do chwili obecnej zachowało się ludowe przysłowie: nie ma diabła gorszego, gdy się stanie pan z ubogiego.

Zamek w Gniewie na szczęście umiejscowiony jest po właściwej dla nas stronie Wisły. Zdziwieniem dla nas było dojrzenie tabliczki z zakładem Rolls Royce’a w Gniewie. Naturalnie chodzi tutaj o silniki do statków. Na zamku uśmiechęło się do nas szczeście, ponieważ akurat trafiliśmy na wesele i zamek był o tak wczesnej porze otwarty…

Jest to podobno najlepiej zachowany zamek Krzyżacki na Pomorzu. Stoi na wzniosłej skarpie na zachodniej części Wisły. Obiekt ma kształt bliski kwadratowi o boku 47 m z czterema wieżyczkami w narożach i wewnętrznym dziedzińcem. Wszystkie skrzydła obiektu mają jednakową wysokość, jednakże liczba kondygnacji jest odmienna, gdyż niektóre sale jak np. kaplica i kapitularz w części południowej były znacznie wyższe od innych komnat. W skrzydle północnym mieściły się komnaty komtura a okresowo i wielkiego mistrza Kuchmeistera, który odstąpił z urzędu i osiadł w Gniewie. Piwnice oraz parter oddano na cele gospodarcze, egzystowały tu m.in. kuchnia, piekarnia i skład. Zamkowe mury wieńczą wąskie korytarze ze strzelnicami udostępnione odwiedzającym czyli ówczesne ganki strażnicze. Elewacje wschodnia i zachodnia mają jednocześnie skromne, jednakże odróżniające je ozdobny szczyty.


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.